Witajcie na blogu :)

Hej! Witajcie na blogu z opowiadaniami o One Direction. Tak..tu przekonacie się, że miłość ssie ;)
Liczę, że się spodoba xoxo

środa, 18 lipca 2012

Rozdział 2

Zerknęłam na zegarek - 12.00. Nigdy nie spałam tak długo. Zwykle budziłam się minimum 9.40.  Wstałam z łóżka . Przeczesałam włosy i ubrałam się w  niesięgającą do kolan, czarną skórzaną spódniczkę,  białą , lekką bluzkę na ramiączka ( którą leciutko włożyłam w spódnicę) z londyńskim autobusem i big benem, buty Jeffrey Campbell Lita i złote bransoletki.  Zeszłam na dół i zastałam zdenerwowaną Candice.
- Hej, co jest?- zapytałam
- To jest, że zaraz przyjdzie agent nieruchomości i jacyś państwo do oglądania naszego domu- odpowiedziała naburmuszona . Stałam jak słup. Ocknęłam się po jakiejś chwili.
- Ale czemu?- wychrypiałam
- Bo od dłuższego czasu nie płacimy.
- Co to za jakieś farmazony?! Nie płacimy jakieś dwa miesiące, bo szukamy jakiejś dobrej pracy. A tak to wydawałyśmy wszystkie swoje oszczędności! - usiadłam zdenerwowana na krześle w kuchni.
- A myślisz, że co ja im mówiłam przez cały czas? Nie chcieli słuchać.
Stukałam palcami w stół.
- Kiedy się wyprowadzamy?
- Najlepiej dzisiaj.- odpowiedziała zaciskając pięść.
Prychnęłam.
- Dobra, ale gdzie my teraz będziemy mieszkać?
Przyjaciółka opadła na kanapę.
- Właśnie w tym problem..
Westchnęłam.
- Dobra, możemy pójść tymczasowo do hotelu i się potem coś znajdzie. - powiedziałam i podniosłam się z krzesła - Chodź się pakować.
***
- Dobra, wszystko jest?- zapytała Candice znosząc na dół kolejne ciężkie pudła.
- Tak, powinno być wszystko.
- Przeszukam górę jeszcze raz na wypadek.- zaproponowała i poszła.
Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Zobaczyłam Louisa, Zayna, Harry'ego, Liama i Nialla.
- Hej- przywitali się chórem
- Skąd wy wiecie gdzie mieszkam?- zapytałam zdumiona i zdezorientowana
Harry podrzucił swoje kluczyki od auta i cwaniacko się uśmiechnął.
- Podziękujesz mi za to później- szepnął gdy wchodził do środka.
- Co to za pudła?- zapytał Zayn marszcząc brwi.
- Wyprowadzamy się- oznajmiłam wściekła
- Niby gdzie?- dopytywał Liam
- Zatrzymamy się w hotelu. Poszukamy jakichś ofert żeby mieć więcej czasu.
- Przecież możecie zamieszkać z nami- oznajmił Harry
- Wy? To ty nie mieszkasz sama?- zapytał Lou
Na dół zeszła Candi.
- Tak, góra czysta..O M G..czy to ..O-One D-Direction?- jęknęła
Niall popatrzył na nas obydwie uważnie i zwrócił się do chłopaków.
- Dwie laski i pięciu chłopaków! One muszą się do nas wprowadzić!!
- Niall, my to słyszymy- powiedziałam
Odwrócił się .
- ZIEMNIAKI!!- palnął z nerwów.
Candi zaczęła piszczeć.
- Zatkać uszy- poradziłam im
- Oj tam, ja jestem uodporniony - powiedział Lou
- To co mieszkacie z nami..wy dwie, nas pięciu..- ciągnął podekscytowany blondyn.
- A co, masz ochotę robić ' brudne rzeczy'?- zakpił Harry.
Reszta też się zaśmiała, a biedny Niall się zaczerwienił.
- Ja nie przyprowadzam paru lasek do domu, nie to co ty- wygarnął Harry'emu , na co ten zrobił wściekły wyraz twarzy. Podniosłam brwi i z niedowierzaniem spojrzałam na zielonookiego.
- To..zgadzamy się z nimi mieszkać?- zapytała mnie Candice. Widziałam jak nerwowo obija palce o palce i jak trzęsą jej się nogi ze szczęścia.
- Mieszkacie i już- wtrącił Liam
- tak. Nie chcemy, żebyście wprowadzały się do hotelu- powiedział Zayn.
Cała piątka zrobiła do nas oczy zbitych psiaków. W tym również Candice.
- Mm...- przeciągałam. Powoli przybliżali się do mnie . - Dobra.
Blondynka aż pisnęła za szczęścia.
- Ale naprawdę nie będziemy przeszkadzać?
- Nie, no co ty- zapewnił mnie Lou.
Kolejny dzwonek do drzwi.
- Tym razem, to ja otworzę- Candice podeszła do drzwi. Przesunęliśmy się z chłopakami trochę na bok.
Stał tam agent nieruchomości i ludzie, którzy chcieli kupić ten dom. Jakaś 20-letnia dziewczyna i chyba jej chłopak. Candice aż zacisnęła pięści, ale przełamała to uśmiechem - Proszę. Wejdźcie.
Rozglądali się po domu. Pan Smith spojrzał na mnie, żebym przywitała się z tymi ludźmi.
Podeszłam do nich i wystawiłam dłoń.
- My się jeszcze nie mieliśmy okazji oficjalnie poznać- ze sztucznym uśmiechem oznajmiłam dziewczynie, która chwyciła moją dłoń - Jestem Katherine- powiedziałam chłodno i ścisnęłam jej rękę mocniej.
- Dobrze. Państwo już kupili ten dom. Dzisiaj już są gotowi by się wprowadzić - oznajmił pan Smith - Więc zmiatajcie stąd.
Harry,  nalał wody do szklanki.
- Nie pij, tylko chodź- pogonił go Louis
4/5 One Direction przy wyjściu posłała agencie gardzące spojrzenia. Harry, który szedł ostatni wcisnął mu do rąk szklankę ze swoją wodą i przypadkowo rozlał na niego trochę.
Wyszłyśmy ze wszystkimi bagażami i zapakowałyśmy je do samochodu chłopaków.
                    ***
- No więc, witajcie w naszych skromnych progach- oznajmił Zayn, otwierając drzwi od domu.
- Skromne? To tak się teraz mówi na Willę?- Candice była zachwycona
Zaśmiali się.
- Oprowadzę Cię po górze, Katherine- zaproponował Zayn
- A ja Cię po całym domu. - zwrócił się Louis do Candice. - Musisz mnie wziąć za rękę. Ten dom jest ogromny-  puścił jej oczko
Zarumieniła się i chwyciła go za rękę.
- No więc to jest mój pokój- powiedział Zayn, kiedy uchylił białe drzwi. Na ścianach rysunki , szklana podłoga, duże wodne łóżko, ogromna garderoba i własna łazienka.
- Masz złoty kibelek?- oniemiałam
Zaśmiał się.
- Każdy tak na to reaguje.
- Ok, chodźmy dalej.
Skinął głową i poszliśmy przed brązowe drzwi . Otworzył je.
- No więc, tu masz pokój Harry'ego.
Drewniana, ciemna podłoga, ogromne łóżko, konsola, ogromna garderoba, i też własna łazienka.  Na podłodze przy łóżku leżało trochę ubrań.  Łazienkę też miał luksusową, ba on miał nawet jaccuzzi .
Zaniemówiłam.
- Chodź dalej.- zaproponował chłopak
Przeszliśmy przez białe drzwi z fioletowymi plamami.
- Od czego one są?
- Oo..Louis i Niall urządzali wojnę na dżem i Louis pochlapał swoje drzwi jagodowym.
- Mhm...
Otworzył drzwi. Duże łóżko, garderoba, luksusowa łazienka, galeria z ich zdjęciami żeby były wspomnienia, stosy płyt, porozrzucane ciuchy.
Następny był pokój Liama. Wszystko poukładane. Miał wodne łóżko, a jaccuzzi nie w łazience tylko w pokoju!
Pokój Nialla nie różnił się od pokoju Louisa. Tylko, że Niall miał galerię i Justina Biebera i One Direction.
Po obejrzeniu pokoi, Zayn pokazał mi mój.
Ogromna przestrzeń. Jasna, drewniana podłoga, pastelowo różowe ściany i luksusowa łazienka oraz garderoba. Trzeba było dokupić parę mebli.
- Jest świetny. Dzięki- uściskałam go.
Zarumienił się.
- Nie ma za co.
Zobaczyliśmy jak Louis pokazuje Candice jej pokój. Był obok mojego. Zajrzeliśmy z Zaynem z ciekawości.  Tak jak mój, tylko ze szklaną podłogą i żółtymi ścianami. U niej zamiast wanny i prysznica był sam prysznic.
Zeszliśmy na dół.
- To co trzeba wam kupić jakieś meble- oznajmił z uśmiechem Liam
- Mamy jakieś resztki oszczędności- powiedziała Candice
- Nie, my wam kupimy te meble- poprawił ją Harry
- Nie, nie marnujcie na nas pieniędzy- przekonałam ich
- Daj spokój. Ok, ja pojadę z tobą, i tylko ja wydam kasę. - Hazza spojrzał na mnie. Przechyliłam głowę i spojrzałam na niego z wyrzutem sumienia. On tylko się uśmiechnął.
- To żaden problem- uspokoił mnie
- Ja pojadę z tobą i ci kupię meble- zaproponował Candice Louis.
- Ok.
- Dziewczyny!- krzyknął Niall
Odwróciłyśmy się.
- Pamiętajcie, to oni z wami jadą, bo tylko oni mają  prawko!
Liam i Zayn zaśmiali się.
- Bardzo śmieszne- stwierdził z irytacją Louis.
***
- No więc . Jakiego łóżka sobie życzysz?- zapytał Harry chodząc za mną jak cień kiedy oglądałam meble.
- Głupio się czuję- odśpiewałam szeptem.
- Nie masz powodu by się głupio czuć.- przekonywał - Ja to zaproponowałem. A ja lubię być uprzejmy - oznajmił z szerokim uśmiechem.
Wzniosłam oczy do góry, a potem spojrzałam na loczka.
- Ty? Niech Ci będzie - pokazałam mu język - No więc jakiego łóżka sobie życzę..- powtórzyłam jego słowa.
- Ogromnego.- uśmiechnął się zadziornie.
Trzepnęłam go w ramię.
- Co chcesz na moim ogromnym łóżku robić brudne rzeczy z innymi laskami?- zakpiłam
- Nie tak jak myślisz. Nie jestem podrywaczem- spoważniał
- Dobra, dobra. Wróćmy do kupowania mebli.
Kupiliśmy dużo rzeczy. Przyjadą jutro z dowozem.  Wyszliśmy na zewnątrz. Słuchać było jakieś śmiechy, głośną muzykę,  dostrzec było można targi, różne gry jak w wesołym miasteczku.
- Co tam się odbywa?- zapytałam ciekawa
- O, to festyn. Chcesz pójść?- zapytał
- A mamy coś do robienia w domu?
- Nie- zaśmiał się - Idziemy.
**
- ile ten naszyjnik?- zapytałam kobietę, która sprzedawała biżuterię na festynie.
- On jest markowy. 1000 funtów.
Gdy usłyszałam cenę, przeraziłam się.
- To nie, dziękuję.- powiedziałam i pociągnęłam Harry'ego za rękę - Chodźmy dalej.
- Ja pójdę na chwilę do jednego stoiska, a ty idź może pograj w jakąś grę- zaproponował
Zgodziłam się.
Nie grałam za długo , bo po 3 minutach przyszedł Harry.
- Zamknij oczy.- wyszeptał
Zrobiłam co kazał. Poczułam jak zapina mi coś na szyi.
- Otwórz.
Zobaczyłam ten piękny, ale drogi naszyjnik.
- Kupiłeś mi go?- jęknęłam z wrażenia
Zaśmiał się krótko.
- tak.
Przytuliłam go.
- W takim razie też Ci muszę coś kupić.
Pociągnęłam go do stosika z watą cukrową.
- Nic tu nie ma dla chłopaków. Więc czy wata cukrowa może być?- uśmiechnęłam się
- No jasne. Ale zjemy ją na spółę, bo sam nie dam rady.
- Nie przesadzaj. To tylko mała wata cukrowa.
Gdy sprzedawca nam ją podał to opadła mi kopara.
- Dobra, wżeramy. Ona jest gigantyczna..
- A nie mówiłem? xD
Spacerowaliśmy jedząc.
< Tymczasem u Candice i Louisa>
- Miło, że kupiłeś mi te meble- uśmiechnęła się
-  Nie ma za co.
- Skoro już jesteśmy na festynie, to może w coś zagramy. - zaproponowała wskazując na ' Rzuć piłeczką do celu'
- Ta, chodźmy. Będzie fajnie.
- Dzień dobry- przywitał ich prowadzący gry - Chcesz wygrać dwie babeczki dla siebie i swojej dziewczyny?
- Właściwie to nie jest moja dziewczyna..-spojrzał na Candi. Ona też wyglądała na zdezorientowaną i trochę zawstydzoną.
- Ale zagramy- oznajmiła
Louis rzucał piłeczką jakieś 200 razy, aż w końcu trafił. Wygrał dwie babeczki z bitą śmietaną.
Ktoś przypadkowo wywrócił się na Lou i wsmarował przypadkowo swoją babeczkę w szyję blondynki. Otworzyła usta i wsmarowała swoją babeczkę na jego twarz.
- Wyglądasz jak Święty Mikołaj - zaczęła się z niego śmiać.
- A ty głupio wyglądasz z bitą śmietaną na szyi.
- A no właśnie..są tu jakieś chusteczki?
- Po co chusteczki jak można to zlizać?
- Przecież nie dosięgnę.
- Ok..ja to zliżę- wyszczerzył się
- L-Louis co ty robisz..- śmiała się z niego i jednocześnie z tego że jego język łaskotał jej szyję.
W tym momencie doszliśmy do nich ja i Harry.
- Nie będę pytać- powiedział Harry przeciągle dziwnie na nich patrząc.
- Sama bym nie dosięgła- mówiła przez śmiech Candice.
- Ej, możemy już jechać do domu?- zapytałam
Przytaknęli i wróciliśmy do domu.
------------------------------------------------------------------------------------------
No więc nawet nie będę mówić jak spieprzyłam to opowiadanie ;( Wyszło nudne, ale myślę, że następne pójdą mi  lepiej :)


3 komentarze:

  1. Wg mnie, wcale go nie spieprzyłaś :) To przecież dopiero początek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Daj spokój jak na początek jest bardzo fajny...;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne opowiadanieee:D:D ^^

    OdpowiedzUsuń